pierwszy etap to 27 kilometrów przez góry, po drodze szumi tylko jedno źródełko.
na szczęście widać już cel :> dolinę i klasztor-schronisko Roncesvalles na skraju wąwozu. trzeba tam tylko zejść.
w biurze w Saint Jean ostrzegano, że w prowiant należy zaopatrzyć się na miejscu, bo przy klasztorze nie ma sklepu… ja, poza bagietką kupioną rano w piekarni, niosę zapas aż z Paryża :> na rozstaniu Marek dał mi dwie puszki rybne, a Zosia obdarowała kawałkiem sera.
jestem tak wykończony, że nie chce mi się jeść.
+
— muszę - pomyślałem dotarłszy do klasztoru i sadowiąc się w cieniu - zwłaszcza te puszki. za ciężkie są, by je dalej nieść…
— dzisiaj jedna a jutro druga, zgoda? …zgoda - odpowiedziałem sobie i wyjąłem nóż.
+
zabudowania klasztorne robią duże wrażenie, niestety tylko wrażenie, ponieważ zanim zdążyłem się zorientować, zabrakło w nich miejsca dla mnie. pocieszające, że nie tylko dla mnie: dla księdza, żołnierza i kilku innych maruderów też :>
+
wysłano nas nad rzekę do skromnego aczkolwiek przyzwoitego obozowiska na wzór wojskowy: sanitariaty w kontenerach, a w namiotach piętrowe, niewygodne łóżka… na ten widok żołnierz najwyraźniej poczuł się u siebie, bo :> jak na przebyte kilometry, zaskakująco się ożywił. zaczepiał wszystkich współobozujących w dwójnasób wypytując każdego nieznajomego o to i owo, zwłaszcza dziewczyny…
— niesamowite - stwierdziłem patrząc na niego - ILE można powiedzieć, mimo słabej znajomości języka! wystarczy zaledwie kilka słów i WOLA.
żołnierz, o czym wkrótce przekonałem się nadstawiając ucha, w miarę dobrze znał tylko francuski, a poza tym… chyba żaden język europejski nie był mu zupełnie obcy - mam na myśli poziom podstawowych zwrotów. niesamowite było to, w jaki sposób, z tego niewielkiego zasobu żołnierz potrafił korzystać! on porozumiewał się hasłowo mówiąc w kilku językach na raz: przede wszystkim po francusku i angielsku, ale też po hiszpańsku, włosku, niemiecku, dorzucał do tego polskie czasowniki, które okraszał gestami, i w efekcie nawijał tak, że w namiocie słuchali go wszyscy, chociaż byli z różnych krajów… gdybym ja tak potrafił, byłbym światowej sławy retorem :> skinąłem mu z uznaniem.
— ja пиердоље! - powiedziałem, gdy usiadł przy mnie - ty w Legii jesteś oficerem łącznikowym? czy co.
|