[ back ] [ up ] [ next ]

— idziesz do kościoła na wieczorną mszę? - zapytał ksiądz.
— do kościoła wchodzę tylko w upalne dni. gdy szukam chłodu - odparłem z uśmieszkiem i dodałem patrząc w stronę podnoszącej się nad rzeką mgły - niezbyt tu ciepło.
ksiądz nie załapał chyba ironii albo był na nią uodporniony, bo z wyrazem twarzy jakby miał mi do zakomunikowania co najmniej „dobrą” nowinę, rzekł: a może jednak dzisiaj się ogrzejesz? - uśmiechnął się świętoszkowato - zapraszam.
ładnie - pomyślałem - on zaprasza mnie tutaj na mszę?? znaczy: on jako przedstawiciel polskiego kościoła totalitarnego… - ładnie - pomyślałem i podziękowałem za skromne zaproszenie.
+
z powodu tego zaproszenia pewnie bym nie poszedł, gdyby nie żołnierz.
— chodź - powiedział przed czasem - chodź, bo nam wsza ucieknie :>
+
…i dobrze, że poszedłem, bo warto było :> choćby dla samej wiedzy. na wstępie przełożony klasztoru witając pielgrzymów odczytał listę krajów z jakich pochodzą. tego dnia w Roncesvalles zjawili się ludzie z prawie całej Europy. reszta świata też miała liczną reprezentację :> poza tym obejrzałem kościół. wysłuchałem ładnie zaśpiewanej mszy, a na koniec nie pogardziłem błogosławieństwem udzielonym wszystkim na dalszą drogę :>