rano obudziłem się z zimna. namioty przesi±knięte były wilgoci± znad rzeki.
¶piwór i ubrania też.
niektórych już nie było. inni dopiero się pakowali, a ja gryzłem resztę wczorajszej bagietki, a potem wolno myłem zęby i czekałem aż wszyscy się rozejd±.
|