Żywot Łazika z Tormesu, fragment pierwszego rozdziału o służbie
Łazika u ślepca. przełożył Maurycy Mann + dostałem tę książeczkę w dniu wyjazdu z Karakowa, od Wiedka. idąc na dworzec wstąpiłem na Blich pożegnać się ze znajomymi: z Jarkiem, Irkiem i Adamem /wtedy jeszcze tam mieszkał/. — a dokąd to? - zapytał zerknąwszy na mój plecak. — do Composteli. — aaa… na literacką pielgrzymkę! — lite nie-lite - bąknąłem, bo ten kontekst nie był dla mnie najważniejszy. Adam zignorował uwagę. — w takim razie dam ci książkę - powiedział wesoło i ruszył do swojego pokoju :> — nie - próbowałem go powstrzymać wyobraziwszy sobie jakieś tomiszcze, które będę musiał taszczyć - nie, mam już książkę. „Kamień filozoficzny” mi wystarczy - dodałem, lecz Adam zniknął już w swoim pokoju i chyba nie usłyszał. kiedy wrócił, podał mi „Żywot Łazika z Tormesu”. — jeżeli tak cieniutka ta książeczka, to czemu nie - podziękowałem i schowałem ją do kieszeni wypchanego plecaka. + wydawało mi się, że Łazik jest przezwiskiem bohatera książeczki, przydomkiem pochodzącym od łażenia, szwendania się tu i tam, stąd przekonany byłem, że to dlatego Wiedek dał mi tę książeczkę na pielgrzymkę… okazało się jednak, iż moje mniemanie było błędne. Łazik jest zdrobnieniem od Łazarz, a w oryginale brzmi Lazarillo /od Lazarus/. jaka była motywacja Wiedka i czym podyktowana? że obdarował mnie tą właśnie książeczką, nie wiem. natomiast dokonane dzisiaj odkrycie spowodowało, iż ów zabytek światowej literatury, nabrał dla mnie wymiaru osobistego :> | ||||