[ back ] [ up ] [ next ]

zgodnie z przyjętą na starcie zasadą oszczędności /w schronisku mam spędzać co drugą noc/, dzisiaj spałem w polu na łące obok rżyska, jakieś dziesięć km przed Pampeluną. wiał silny wiatr, jęczał w wiszących tuż nade mną drutach linii wysokiego napięcia. nie mogłem zasnąć. miałem dziwne, niepokojące przeczucie bohatera „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, że obudzę się w objęciach dwóch wisielców…
Pampelunę przeszedłem z marszu. ładne, stare miasto, słynne z ulicznych pogoni byków. niesamowita cytadela… w jej pobliżu, w sadzawce, pływały czarne łabędzie.
+
kawałek za Pampeluną dogonił mnie ksiądz…
zapytał mnie: gdzie spałem?
odpowiedziałem: w miejscu nawiedzonym.
+
doszliśmy razem do Cizur Minor.