[ back ] [ up ] [ next ]

poranek kojota :>
przeszedłem jaki¶ kilometr z pewnym Niemcem. z Regensburga. to on mnie zaczepił, a gdy powiedziałem mu, że jestem z Polski, ucieszył się, nie do wiary :> potraktował mnie jak ziomka.
wymienili¶my się spostrzeżeniami. fakt. za dużo tutaj ludzi, on też się rozczarował. ale nie ma co narzekać. taka nasza współczesna specyfika, że wszędzie dzisiaj tłoczno - nawet na drodze do Composteli. zastanawiaj±ce też, jak niektórzy pędz±... jakby ¶pieszyli do mety, a przecież celem tej pielgrzymki, nie jest żaden koniec kolejnego etapu, nie jest nim nawet Compostela. celem jest droga i każdy krok. to nimi należy się cieszyć - podkre¶lił Niemiec i zwolnił.
zgodziłem się z nim i zostawiłem w tyle... rozstali¶my się, by posmakować dalszej drogi na osobno¶ci.