na widok takich gron przypomina mi się przygoda Lazarilla :>
prowincja La Rioja, którą od dzisiaj przemierzam, słynie z win. przez następne dni /teraz, gdy to piszę, wiem :>/ pójdę przez winnice, niekończące się hektary wina, hektolitry, hektometry... + skusiło mnie. tyle ich tutaj, nikt się przecież nie zorientuje, zresztą nikogo nie ma w zasięgu wzroku... usiadłem w cieniu latorośli i zacząłem obrywać na przemian po jednym po dwa, pyszne było :> mniam, mniam... zajadałem tak do pełna, a kiedy z wolna i ociężale ruszyłem dalej, wystarczyło kilka kroków bym w wątpiach poczuł narastający ferment. jeszcze krok i przeszył mnie skurcz, co za ból! jezusmaria! - pomyślałem - przecież mogło być pryskane! przeciw pielgrzymom takim jak ja... pogoniło mnie aż strach. chwała niech będzie bogu wiekuistemu... dostąpiłem przeczyszczenia :> | ||||