dotarłem do Logrońo, kolejnego po Pampelunie „dużego” miasta (150 tys. mieszkańców) i przeszedłem je z marszu.
z pewnością było by co zwiedzać, lecz nie zdołałem się zatrzymać. po kilku dniach wędrowania przez pola, winnice i lasy :> miasto po prostu mnie odrzuca, nie zdawałem sobie sprawy, jak wielką niechęć można z nagła czuć do zgiełku :> oby dalej stąd było ciszej... +
na zdjęciu krzyż z witrażu w logrońskiej katedrze - kolejny symbol pielgrzymki.
|