[ back ] [ up ] [ next ]

istnieje tutaj pewien określony rytm dnia, któremu zasadniczo nie można się sprzeciwić. przede wszystkim rzadko które schronisko pozwala spać dłużej niż do do ósmej. takie panują wymogi - trzeba zrobić miejsce nowym, nadchodzącym pielgrzymom. zresztą nawet gdyby się chciało, nie da się spać dłużej, bo niektórzy wyruszają przed świtem, a pakując się czynią taki hałas, że budzą całą resztę.
jeżeli schronisko było duże i nocowało w nim kilkadziesiąt osób, to rankiem szlak na pewno będzie zatłoczony, bo wszyscy mniej więcej wyszli o tej samej porze z wyjątkiem tych co pobiegli przodem... jednak z każdą godziną sytuacja na drodze ulega zmianie: zaczyna się przerzedzać. ludzie zatrzymują się na śniadanie, robią sobie przerwy, pauzy, odpoczynki i stopniowo kwaterują się na nowe noclegi... między innymi z tego właśnie powodu niektórzy wyruszają tak wcześnie. chcą zabukować sobie lepsze miejsca... w niektórych krajach są dostępne bardzo dobre, szczegółowe i aktualne przewodniki, stąd niektórzy wiedzą na przykład że za 20 km będzie lokal z kuchnią regionalną, więc pędzą, bo miejsc rezerwować nie można, bo na szlaku obowiązuje prosta zasada: kto pierwszy ten lepszy :>
popołudniu na drodze sytuacja ulega diametralnej zmianie: jest pusto, ponieważ wszyscy są już zalogowani w schroniskach :> popołudniu można spokojnie iść przed siebie i nikt nie sapie ci za uchem, i nikt nie poci się przed tobą...
dzieje się tak chyba z powodu ryzyka. na popołudniowy marsz pozwala sobie tylko człowiek, któremu... obojętne jest gdzie będzie spał.
zaskakujące jak mało jest tutaj takich ludzi. o czym to świadczy?
+
dzisiaj wypada mi nocleg w terenie, więc... zrobię to. pójdę dalej, chociaż nie będzie lekko. jeżeli dojdę do Nájera wedle nieprecyzyjnych kalkulacji zrobię dzisiaj 37 kilometrów.
+
na zdjęciach kolejne ciekawostki z drogi :>
1. el toro od tyłu. od razu rozpoznałem w nim atrapę
2. stare słupy wyskokiego napięcia jak krzyże, nie?
3. zasłużone buty... o butach jeszcze będzie :>