miałem dzisiaj nocować jak oni, a przespałem się elegancko na nie za miękkim i nie za twardym, po prostu w sam raz materacu :> na sali gimnastycznej, w bramce piłkarskiej...
...a było tak, że zapadał już zmierzch, gdy dowlokłem się do Nájera. byłem na wyczerpaniu, „jechałem na rezerwie” i jedynie dzięki sile bezwładności :> udawało mi się z trudem przeciwstawiać sile ciążenia. będąc w takim niesamowitym stanie :> natknąłem się na pewnego Hiszpana /dowiedziałem się nieco później/. miał plecak tak jak ja, więc... spojrzeliśmy na siebie.
zmęczenie uwidacznia istotę człowieka, usuwa maskę pozorów :> dlatego nawiązywanie znajomości w stanie „głębokiego wyprucia” odbywa się błyskawicznie albo wcale - jeżeli nie jesteście wobec siebie kompatybilni, to nawet się nie zauważycie.
nie pamiętam który z nas pierwszy się odezwał. pewnie on, zagadał po hiszpańsku, a ja zrozumiawszy co nieco, odpowiedziałem bez skrupułów po włosku. na co on z kolei w ogóle się nie zdziwił, że jestem z Polski. i tak od słowa do słowa, ruszyliśmy dalej razem. on prowadził. był z Madrytu i szedł do Composteli na raty, jak mają w zwyczaju niektórzy Hiszpanie /czasem robią to nawet kilka lat, po kilka dni, podczas urlopów, ferii czy świąt/. on wyrwał się z pracy na tydzień.
— trzeba znaleźć schronisko - powiedział.
— dzisiaj z zasady śpię poza - odpowiedziałem.
— dlaczego?
— z oszczędności.
— oszczędności? - zdziwił się. - jeżeli nie masz kasy, nie musisz płacić. wiesz co znaczy: donativo?
— wiem, co znaczy, ale nie wiem, czy mi się uda na takie trafić.
— to łatwo przewidzieć. schroniska prywatne są płatne. zaś w miejskich, komunalnych, parafialnych nikt o kasę cię nie pyta. jeśli chcesz, wrzucasz do skarbonki i basta. tutaj w Nájera, jest schronisko komunalne... chodź może będzie jeszcze miejsce.
+
miejsca nie było, ale zorientowany w sytuacji i obrotny :> Hiszpan, pogadał z obsługą i załatwił salę gimnastyczną.
— nie będziemy przecież spać pod mostem. jest za zimno i wilgoć od rzeki ciągnie, chodź - pogonił mnie, bo się ociągałem, bo trudno mi było uwierzyć, że tak można.
sala gimnastyczna, tak zwane: polideportivo, często /jeżeli istnieje/ służy za schronisko w miejscowościach nie dysponujących wystarczającą ilością miejsc noclegowych.
gdy zjawiliśmy się na sali gimnastycznej w Nájera trwał jeszcze mecz :> poczekaliśmy do ostatniego gwizdka, i sala była już nasza :> zaplecze z łazienkami i ciepłą wodą też. a potem wybraliśmy sobie najwygodniejsze gimnastyczne materace. mój ułożyłem w bramce i... to byłby b.b.dobry nocleg, cichy i spokojny, gdyby naszym śladem nie przyszli inni ciągnąc za sobą dudniące echo :>
|