w stronę Santo Domingo de la Calzada...
czasem na szlaku roi się od pielgrzymów, ale tylko przed południem... owa pierwsza lekcja pokory :> potrafi być męcząca, bo gdy próbujesz pozostać na osobności, i zwalniasz, by pozwolić komuś odejść, ktoś inny zaczyna deptać ci po piętach, więc przyspieszasz i... w efekcie możesz stracić własny rytm, wpaść w bezsensowną pogoń, zaszczucie. a przecież celem nie jest żadne określone miejsce, dokąd śpiesząc się lub nie można dojść, celem jest droga... - jak powiedział Niemiec z Regensburga. podobno Santo Domingo warto zobaczyć. podobno warto się w nim zatrzymać. podobno jest tam dobre schronisko, a w nim niestety mało miejsc. chyba dlatego wszyscy tak pędzą, a ja z nimi porwany nurtem :> łatwo jest mówić :> trudniej realnie się przeciwstawić :> | ||||