[ back ] [ up ] [ next ]

wczorajsze popołudniowe przejście do Nájera było strzałem w dziesiątkę: nikogo nie spotkałem. nikogo :> to samo dzisiaj, no, poza stadem baranów, psem i pasterzem, który najwyraźniej zmęczony upałem zmierzał w stronę domu i zagrody...
na ową popołudniową pustkę na drodze prawdopodobnie wpływa również zwyczaj hiszpańskiej sjesty.
trzeba o niej pamiętać. bo na jej czas zamykają sklepy.