San Juan de Ortega. najpierw 13 km przez suchy las iglasty, a potem polana, a na niej wioska, a raczej stary, w dużym stopniu zrujnowany klasztor i kościół z rzeźbioną w kamieniu trumną w krypcie - relikwiarz?
po rozmiarach ruin sądzić można, że San Juan było niegdyś poważnym ośrodkiem pielgrzymskim. poza nim jest tu zaledwie kilka domów. ni sklepu ni baru żadnego. przez las szedłem sam, oczywiście popołudniu :> a idąc tak i delektując się ciszą poszedłem za radą Hiszpana z Nájera. — noc dzisiaj będzie chłodna. dobrze by było spać pod dachem - zerknąłem w rozpiskę miejscowości... schronisko w Juan de Ortega oznaczono jako parafialne - więc powinno być donativo. ...i takim się okazało. było brudne i wilgotne, ale sympatyczne, z darmowym poczęstunkiem: zupą /podobno miejscowy rarytasem/ okropnym, tłustym glutem. zjadłem kilka łyżek, by nie wybrzydzać w towarzystwie miłych gospodarzy, dziadków jak ten na zdjęciu. | ||||