[ back ] [ up ] [ next ]

wyżyna kastylijska. półpustynia. nic tylko spalone słońcem rżysko i czasem w niektórej dolince, usadowiona stara, kamienna wieś. wiosną musiało tu być zielono :>
wiosną z pewnością idzie się inaczej...
+
szlak do Composteli posiada specyfikę. od każdego innego szlaku /turystycznego/ różni go to, że ludzie idą tylko w jedną stronę, przynajmniej ich zdecydowana większość. nie wiem jak rozkładają się procenty, ale z obserwacji można chyba przyjąć, że jest to 99% do 1 /jeżeli ten 1% w ogóle osiągnie całość/.
dzisiaj spotkałem pierwszą osobę idącą z naprzeciwka, idącą niejako pod prąd. i było to dla mnie tak zaskakujące, iż w pierwszym momencie pomyślałem: zjawa, fatamorgana wywołana pustką ponad rżyskiem i rozedrganym powietrzem...
wyszarpnąłem z kabury aparat i zrobiłem naprędce zdjęcie, by utrwalić to niezwykłe wydarzenie... prezentuję je poniżej jako ciekawostkę, mimo że nie wyszło najlepiej. nie mogłem powtórzyć ujęcia, bo nie spodobało się to nadchodzącemu pielgrzymowi: warknął na mnie i zasłonił się ręką, więc opuściłem obiektyw i czoło: perdona /przepraszam/.
+
ciekawe zjawisko. daje do myślenia :> nie tylko o niechęci do paparazzo...
dzisiejsze Camino to rzeka ludzi. a rzeka jak wiadomo płynie tylko w jedną stronę! i wpada do morza! co się dzieje z tym podążającym na zachód tłumem, którego cząstkę stanowię. co się dzieje? czy oni też, jak stado oszalałych lemingów kończą w odmętach?:> ...w wirze cywilizacji. dotarłszy na miejsce, każdy z osobna wsiada do swojego środka transportu i ginie w wirze. niektórzy już na starcie mają bilet na pociąg lub samolot... nikt nie wraca pieszo tą samą drogą, z wyjątkiem... kilku osobników, takich jak ten którego dzisiaj spotkałem.
dawniej, na początku, musiało być inaczej. pielgrzymka do Composteli wiązała się z powrotem, bo stamtąd nie było już dokąd pójść. tam był koniec ówczesnego świata, z którego można było ewentualnie odpłynąć statkiem w siną dal, ale wtedy pozwalali sobie na to nieliczni, może tak samo nieliczni jak dzisiaj ci idący z powrotem ?:>
+
pogoda jakby chciała się zepsuć. niby słońce, ale na horyzoncie barwa nieba nabiera powagi :> i wieje. nieustannie.