[ back ] [ up ] [ next ]

— a to? - pyta Aśka studentka turystyki.
spotkałem ją przy studni, w małej wiosce, której nazwy nie pamiętam, gdzie postanowiłem chwilę odpocząć. usiadła razem ze mną, pod drzewem i poprosiła o aparat. chciała obejrzeć zdjęcia, jakie zrobiłem, i teraz właśnie je ogląda...
— a to? - pyta - gdzie to było? - i pokazuje mi wyświetlacz.
— po drodze. na szlaku.
— nie widziałam... a przecież musiałam tamtędy iść?
— może byłaś zagadana... /Aśka to niezła zawodniczka. za każdy razem, gdy ją spotykam idzie z innym chłopakiem :> dzisiaj na przykład z dwoma Sardynczykami, których nota bene dzięki niej poznałem... chciała bym im coś wytłumaczył :>/ ...te ziemianki - kontynuuję opis zdjęć - wyglądają jak piwniczki na wino, ale to chyba mieszkania, takie odniosłem wrażenie patrząc na wejścia... natomiast domy obok były ulepione z gliny. otynkowano je zaprawą z drobno siekanej słomy. nie widziałem tego wcześniej. to musi być niezły materiał izolacyjny... - przerwałem, bo Aśka zdawała się nie słuchać /nie każdego interesują ciekawostki budowlane :>/ pochłonięta była bardziej przeglądaniem dalszych zdjęć.
— o! - wykrzyknęła - też spotkałeś Zachariasza!
— jakiego Zachariasza? pokaż - sięgnąłem po aparat nie wiedząc o kogo chodzi i zobaczyłem... pierwszego idącego pod prąd pielgrzyma.
— ale z niego gigant... przyjechał z Polski...
— on był z Polski?! - wpadłem Aśce w słowo.
— to ty nie wiesz? nie powiedział ci: dzień dobry, kiedy go mijałeś?
— nie... - odparłem przypomniawszy sobie jak to było, kiedy go mijałem...
— dziwne - w głosie Aśki zabrzmiała nutka wątpliwości. - twierdził, że „dzień dobry” mówi każdemu napotkanemu. „niech nauczą się przyzwoicie pozdrawiać”, a nie ciągle „ola ola”, tak mi wyjaśnił ...myślę - Aśka uśmiechęła się - że w tym jego „dzień dobry” chodziło o wyłuskiwanie Polaków... usłyszałam od niego polskie „dzień dobry” i odruchowo odpowiedziałam, mimo że zdziwienie prawie odebrało mi głos... a on rozgadał się tak, że nie mogłam odejść. opowiedział mi pół życia :> chyba trochę konfabulował, ale w Composteli był. pokazał mi certyfikat... Zachariasz - wymawiając jego imię po raz wtóry, Aśka postawiła jakby kropkę, i wzięła z powrotem ode mnie aparat.
+
Zachariasz, hm...
nie powiedział mi „dzień dobry”.
nie powiedział mi „dzień dobry”, bo zrobiłem mu zdjęcie...