[ back ] [ up ] [ next ]

mój plecak.
mój plecak jest chyba najmniejszy z tych jakie ludzie tutaj niosą :> przynajmniej nie widziałem mniejszego.
nieźle to zaplanowałem, ale przyznać muszę: dosyć ryzykownie.
wczoraj miałem na sobie wszystkie rzeczy, a ziąb nadal mną telepał... jeśli przemoknę w tych warunkach, nie będę miał w co się przebrać, lecz... lepiej nie martwić się na zapas.
nawet jeśli tak się stanie, może znajdzie się wtedy w pobliżu znajomy Włoch, którego poznałem pierwszego dnia, na przełęczy Roncesvalles. kilka dni później, gdzieś za Pampeluną, spotkałem go ponownie. był chłodny ranek i jak zwykle mną telepało :> na ten widok Włoch zaproponował mi sweter: weź - nalegał - mam dwa - a ja odmówiłem dziękując bardzo, ponieważ... spodziewałem się, że wkrótce znowu będzie ciepło, i trzeba będzie się rozdziać, a wtedy gdzie ten sweter dam? w plecaku się nie zmieści, bo taki mały, bo wypakowany jest do pełna i nie da się więcej w niego wepchnąć - jedna kieszeń musi być luźna, na jedzenie, by pomidorów nie porozgniatać...
a pamiętam, jak kupowałem ten plecak, w sklepie w Krakowie, zjawił się w nim również Wodzu. stanął przy mnie i mówi: z takim małym plecakiem chcesz iść? większy sobie kup :> WIĘKSZY.
...ale kupiłem mały, z wygiętym stelażem, aby nie dolegał szczelnie do pleców.
jestem z niego zadowolony, chociaż faktycznie mógłby by być trochę większy - miałbym gdzie włożyć elegancki włoski, wełniany sweter :> a tak? muszę się obejść.